"By艂o to prawie 10 lat temu, dok艂adnie oko艂o lipca 1997 roku. Czas naszej wystawy (mojej i mojej by艂ej studentki, a w贸wczas obecnej Zbyluta Grzywacza na scenografii na ASP) na Kazimierzu. Mia艂 nie przyj艣膰, bo by艂 mocno zaj臋ty, ale przyszed艂, mia艂 by膰 chwil臋, by艂 d艂ugo, powiedzia艂 wiele bardzo ciep艂ych s艂贸w, cho膰 nie musia艂, wybra艂 po kilka rysunk贸w do Galerii Osobliwo艣ci, cho膰 nie musia艂, za偶膮da艂, 偶eby go "tyka膰", potem (za kilka tygodni) "wyskroba艂" pi臋kny tekst do nast臋pnej naszej wystawy, za co byli艣my, i jeste艣my, mu niezmiernie wdzi臋czni, zw艂aszcza, gdy dowiedzieli艣my si臋, 偶e nader cz臋sto, gdy kto艣 prosi艂 go o co艣 takiego, ju偶 nigdy potem nie chcia艂 tego robi膰...i, w og贸le, by艂o pi臋knie. Krak贸w pachnia艂 niezwykle. Zagl膮dali艣my we wszystkie mo偶liwe zakamarki, 艂azili艣my po ca艂ych dniach i nocach, do zdechu. Kilkakrotnie r贸wnie偶 zajrzeli艣my, niby mimochodem, do tej niewielkiej gabarytowo, a tak niezwyk艂ej i domowej wr臋cz galerii, pogapi膰 si臋 na te wszystkie cude艅ka, po艣mia膰 si臋 z super dowcipnych tytu艂贸w r贸偶nych skmielin i skarb贸w etc., dyskretnie pozachwyca膰 si臋 Pani膮 Kasi膮, kt贸ra by艂a doskona艂ym uzupe艂nieniem tego miejsca, bardzo dyskretna i dystyngowana, wywo艂uj膮ca nie mniejsze wra偶enia od wspania艂ych okaz贸w. Czarodziejski klimat z ulicy S艂awkowskiej i ca艂ego Krakowa pozostanie w nas ju偶 chyba na zawsze. I niech tak b臋dzie." | Benek Oct.25.2006 Ocena 5/5 |