Wielopole 15

- Dlaczego przeniosłam się do Polski? - uśmiecha się Kinia, 21-letnia barmanka Carycy i Kitschu. - Bo w Niemczech jest nudno a w Krakowie aż się kotłuje. Kiedy Kinia przyjechała do miasta, pytała znajomych, gdzie klubowe życie tętni najgoręcej. Odpowiedź była zwykle ta sama: w kamienicy na Wielopole 15, którą co weekend odwiedza kilka tysięcy ludzi

Faza mówi, że nie spodziewał się takiego sukcesu. Po prostu nie przypuszczał, że ludzie aż tak zwariują na punkcie lat 80-tych. że wystarczy stara radziecka lodówka, lada chłodnicza z mięsnego spod Proszowic, kilka wyświechtanych okładek od winyli Modern Talking, czerwone tablice "Komitet Zakładowy PZPR", pęknięta klawiatura od archaicznego komputera Amiga, przywleczona z baru mlecznego czarna tablica menu z plastikowymi literkami. Teraz zamiast w słowa "zupa mleczna", "kompot", "wątróbka", pożółkłe klocki układa się w "piwo", "wódka 50 ml", "papierosy". To asortyment Klubokawiarni Łubu-Dubu, czołowego w Krakowie lokalu utrzymanego zaaranżowanego od początku do końca w PRL-owskiej estetyce. Co prawda w Nowej Hucie mają Stylową (autentyczny relikt komunizmu a la zimny bryzol z ciepłą wódką, tatarem i trwałą ondulacją na głowach kelnerek) a na Kazimierzu Propagandę (obwieszoną sztandarami kawiarnię a la ponura sala obrad Komitetu Wojewódzkiego przewodniej partii narodu). Ale to właśnie do Łubu Dubu wali drzwiami i oknami dziki tłum. Na szalone tańce do C.C.Catch, Madonny, Michaela Jacksona, Cure, A-ha, Sabriny, Limahla, Kapitana Nemo. Na przytulanki na starych, odrapanych fotelach. Na konsumpcję piwa na ladzie sklepowej z przerdzewiałę blaszką "Społem". Konsumpcję kulturalną jak w zakładowej stołówce. Jak z pozytywnej odezwy za szybką: "w pracy pijcie odżywcze i orzeźwiające piwo państwowych browarów" z namalowanym socrealistyczną kreską robotnikiem z kuflem w ręku. W Łubu-Dubu wisi na honorowym miejscu. Podrygując przy barze patrzysz na nią z należnym szacunkiem.

Kinia w świątyni kiczu

Łubu-Dubu z początku nie miało wielu gości. Paradoksalnie z powodu lokalizacji, która teraz stała się największym atutem w rękach prowadzących Carycę, Kitsch i Klubokawiarnię. Ulica Wielopole, mimo że w umiejscowiona w centrum miasta, nie słynęła raczej z szerokiej gamy klubów czy knajp. - Martwy teren - oceniają okoliczni mieszkańcy. Z dala od kilkuset lokali Starego Miasta i imprezowego tygla na Kazimierzu. Cisza, spokój, przyćmione latarnie. - Odkąd rozkwitł Kazimierz chodziło się tam z Rynku przez Stradom i Krakowską lub Starowiślną - mówią barmani Carycy. - Teraz szlak biegnie przez Wielopole, a dokładniej Wielopole 15. Grzech nie zobaczyć, co dzieje się w największym skupisku klubów w centrum Krakowa. Trasą przez Wielopole wybiera teraz w weekend kilka tysięcy ludzi, zwabionych bezpieczną i wolnościową metką "klubowego trójkąta". - Nie "trójkąt", ale raczej "centrum rozrywki" - śmieje się Zenek. Opowiada jak powstał Kitsch: - Narodziliśmy się ponad rok po Łubu Dubu. Oni łupali szlagiery z PRL-owskich dancingów i hity dekady lat 80-tych, my postawiliśmy na "frontalny atak kiczu". Od początku gramy tu jak na wiejskiej dyskotece w remizie. Dopiero niedawno otworzyliśmy dwa pokoje dla ambitnej, elektronicznej muzyki granej przez didżejów. Kitsch jak na "kicz" przystało, gromadzi wszystko, co kiczowate, durne, głupawe. Lampy obwieszone wisiorkami, fotele z jaskrawo lakierowanej skóry, czerwone neony. ściany malowane w intensywny błękit "a la Italian Sky", zadymione bordo, zgaszone złoto. Ciemno w nocy, jasno w dzień. Inaczej niż w Carycy, najmłodszym dziecku Wielopola 15, gdzie nawet w dzień panuje aromatyczny, zadymiony półmrok. Klimat carsko-dywanowo-rosyjski. - Przytulnie, prawda? - pyta Kinia, nalewając z szumem piwo do owalnego kufla. - Polubiłam to miejsce od samego początku. Kinia ma klipsa w nosie i urocze dredy. Przez 16 lat mieszkała na zachodzie Niemiec. Znudziła się. Przyjechała do Polski, bo "tu jest znacznie ciekawiej, mieszka mnóstwo genialnych ludzi, a klimat wielu miejsc jest rewelacyjny". Kinia na Wielopole trafiła przez znajomych. Kilka miesięcy temu poprosiła, żeby zaprowadzili ją do najgorętszego miejsca w Krakowie. Dobrze trafiła. W Carycy i Kitschu pracuje za barem, na przemian, jednego dnia tu, innego tam. Codziennie kilkadziesiąt razy kursuje między piętrami. Przeciska się między zbitym tłumem ludzi na klatce schodowej. Uwielbia to.

Imprezowy kombinat

- To jedyne miejsce w Krakowie, gdzie w jednej kamienicy masz trzy super lokale - mówi Krzysztof Mazur, artysta, absolwent krakowskiej ASP. Krzysztof na Wielopole przychodzi spotkał znajomych i poznał nowe dziewczyny. - Wiadomo, na Wielopole chodzą najlepsze laski - twierdzi jego kolega. Publiczność wypełniająca w weekendy kamienicę odwiedza trzy kluby w sobie tylko wiadomej kolejności. Zwolennicy elektroniczych rytmów dnb czy electro, rozmaite freaky, dredy, wejdą najpierw do Carycy. Podniecone tańcem i podchmielone drinkiem studentki - w pierwszej kolejności do Łubu-Dubu. Geje, podrywacze i zwolennicy mocniejszych wrażeń - wybiorą Kitsch. Każdy z klubów Wielopola 15 słynie bowiem z czegoś innego. Caryca, choćby z zacisznego pokoiku z wyleniałymi fotelami, na których "odpływają" jej bywalcy, albo kameralnych imprezek w wyciszonej salce od ulicy. Łubu-Dubu z maniakalnego tańca do plastikowych szlagierów lat 80-tych, fotografii Himilschbacha, fototapety z popularnego w latach 60-tych materiału na sukienki gospodyń domowych. Kitsch - z głośnej muzyki, tolerancyjnej atmosfery, nie skrępowanego zachowania, aury seksualnej dwuznaczności, jaką roztaczają zarówno barmani, jak i bywalcy.
- Kitsch to jedyne w Krakowie miejsce, gdzie naprawdę nie ma podziału na homoseksualistów i hetero - mówią Karolina i Monika z Łodzi, studentki, działaczki jednej z organizacji feministycznych, przytulone na jednym z foteli w offowej części klubu. Są razem dwa lata, uwielbiają Kitsch, chodzą też do Carycy, zżymają się na Łubu-Dubu. - Za dużo chodzi tam wieśniaków, którzy usłyszeli, że można tam rwać panny jednym gestem.
W Kitschu więcej wolno, a problem podziału towarzystwa na "branżowe" i "niebranżowe" nie istnieje. Każdy czuje się tu zupełnie swobodnie. Zdaniem Valbo, 28-letniego Fina z Kouvola, który na Wielopole chodzi odkąd przeprowadził się z Warszawy, Kitsch to "znacznie lepszy lokal niż przereklamowane warszawskie Le Madame". - Media trąbią, że w Le Madame jest tak wspaniale, tymczasem poziom lansu na Koźlej przekroczył już granice dobrego smaku - narzeka Valbo. - Szukałem w Krakowie takiego miejsca i znalazłem. Kitsch gromadzi rewelacyjną, otwarcie myślącą publikę. Jest zaprzeczeniem statecznego obrazu Krakowa, gdzie siedzi się przy piwie i snuje opowieści o niezrealizowanych projektach. Nathalie, dziewczyna Valbo, młodsza o pięć lat francuzka z Grenoble uważa, że dziękim takim lokalom, miasto czerpie nowy oddech. - Zjeździłam z kamerą całą Polskę. Bawiłam się w sopockim Sfinksie, poznańskim Eskulapie, warszawskich CDQ, Le Madame, Cafe Kulturalnej, Utopii, ale takich tańców, tak energetyzującej muzyki, takiej zbieraniny ludzi nie spotkałam - zachwyca się Nathalie, która w styczniu pokaże w jednym z kodowanych kanałów francuskiej telewizji autorski film o Polsce.

Sąsiedztwo squatu

- Nie jesteśmy gejowskim lokalem - mówi Zenek. - Nie przeszkadzamy jednak naszym kilentom w wyrażaniu tego, co czują. śmieje się, że wskutek zachodzącej w centrum rozrywki na Wielopolu "naturalnej osmozy klientów", wiele par jednej płci schodzi z Kitschu piętro niżej wzbudzając w Łubu-Dubu i Carycy większe niż w "lokalu przedtem" zainteresowanie. Zdaniem Marcina, jednego z czołowych załogantów Łubu-Dubu publika trzech lokali to jedno wspólne towarzystwo.
- Współpracujemy ze sobą - nie ukrywają barmani Kitschu. - Nasi bramkarze nie przepuszczają dresów i meneli. Każdy lokal ma swoją ochronę, ale w przypadku jakiejś niemiłej sytuacji interwencje bywają wspólne.
- Na Wielopolu 15 jest znacznie bezpieczniej niż na Kazimierzu czy Starym Mieście - twierdzi Zenek. - Interwencji Straży Miejskiej czy Policji prawie nie ma. Czasem tylko mieszkańcy dzwonią, że jest za głośno. Jak to możliwe, że w ściśle zabudowanym centrum miasta huczą nocami aż trzy kluby, i dotąd mieszkańcom nie przeszkadza to aż tak bardzo?
- To proste - tłumaczy Faza. - Z początku mieliśmy nieprzyjemności z powodu hałasu, później sąsiedzi przyzwyczaili się do naszej działalności. Wiedzą, że oprócz parkietu do tańca działa tu offowe kino, wydaje się zakładowa gazetka "Trybuna Lubu-Dubu", organizowane są imprezy dla zbieraczy papierków z gum Turbo, a trasą do Nowej Huty jeździ, jak w piosence, czerwony autobus. Marcin jest pewny, że "centrum rozrywki" nie uchodzi na Wielopolu za intruzów.
- W szatni Łubu-Dubu pracował swego czasu miejscowy dozorca, pan Rysiek. Po prostu pewnego dnia przyszedł na banię wódki i już został. Był tu z rok czasu. Pewnego dnia znaleźliśmy w piwnicy legitymację ORMO-wca, z czasów, gdy pracował w MPK. Zaprzeczał, mówił, że to nie on, śmialiśmy się. Zniknął.
Marcin twierdzi, że nikt otwarcie nie protestuje bowiem sąsiadów... prawie nie ma. - Od podwórka kilka mieszkań, ale hałas do nich raczej nie dolatuje. A w pozostałych mieszkajń rezydenci Kitschu. Jak jest za głośno, to sami wysyłają sms-a do obsługi "centrum rozrywki", żeby ściszyć muzykę.
- Jest głośno, ale tylko w weekendy - mówi z sympatią młoda kobieta, wchodząca do bramy kamienicy, którą z Wielopolem 15 łączy wspólne podwórko. Idzie z zakupami do 84-letniej babci, która mimo podeszłego wieku nie narzeka na kluby. - Dawniej ta kamienica straszyła, teraz coś się tu rusza. Oby nie za głośno!

Kierunek: dach

- Przychodzę tu codziennie - mówi 22-letnia Joanka Hedemann, studentka grafiki KSW i basistka formacji Andy. Zwykle siada za barem w Lubu-Dubu, obok swojego chłopaka, który nagłaśnia w Klubokawiarni koncerty. Obserwuje ludzi. - Różni przychodzą. Mnóstwo oczarowanych cudzoziemców, pełno warszawiaków, a kiedy nie ma sesji zdecydowanie za dużo szarej studenckiej masy. Joanka wie co mówi. Zna tu wszystkich. Do Kitschu i Carycy chodzi rzadziej. - Tam na górze chciała mnie kiedyś poderwać ta ruda barmanka - uśmiecha się. Joankę fascynuje to, że Wielopole 15 od zewnątrz to odrapana kamienica a la berliński squat Tacheles przy Oranienburger Strasse, a od wewnątrz spuchnięty od rozdygotanego tłumu klub. - Tutaj impreza sią nigdy nie kończy - potwierdza Kinia kołysząc się w rytm niskiego dnb. Ostatnio w piwnicy Wielopola 15 otwarto nowy klub: dyskotekę Paradox. Nasterydowani ochroniarze na wejściu, lasery, łyse karki, prymitywne techno prawie jak w oddalonej 40 kilometrów od Krakowa imprezowni Energy 2000. - Do Paradoxa nie chodzimy - krzywi się Joanka. - Jakieś dziwne klimaty. Jego właściciele nie czują, o co chodzi w tym miejscu. Chcą zarabiać, zamiast cieszyć się życiem. Straszą ludzi na wstępie, zamiast zapraszać do wejścia.
Kinia twierdzi, że z tego co wie, Paradox nie cieszy się specjalną popularnością. Zenek mówi, że znikająca w jego czeluściach publiczność, nie pasuje mentalnie do Wielopola 15. Faza zdradza, że Paradox już ma problemy z sąsiadami. - Najpierw skarżyli na nas, później na Kitsch, potem na Carycę, a teraz tamci muszą przejść chrzest.
Nathalie żałuje, że Wielopola 15 nie można już powiększyć: - Lubu-Dubu przebiło się chyba do każdej możliwej dziury. Ich mieszkanie ma siedem pokoi! Caryca powiększyć się nie może, musiałaby zabrać im pokój. Kitsch ma fajnie, bo zajłą dwa mieszkania, ale więcej już też nie uszczknie.
- Szkoda, że piwnica już zajęta - mówi Valbo. Rzuca pomysł, żeby wszystkie kluby zrzuciły się na ogródek patio na dachu. - To byłby dopiero czad, prawda?

Piątek. 1 w nocy. Pod rozświetloną kamienicą rozgadany tłumek. Podjeżdżają taksówki, ludzie wsiadają, wysiadają. - Jak na Prenzlauer Berg w Berlinie - mówi Nathalie. Zanim odjedzie taksówką wykona pożegnalny taniec na chodniku. Słychać jak w Łubu-Dubu zza chłodniczej lady przerobionej na didżejkę, ktoś puszcza song Zbigniewa Wodeckiego "Chałupy, welcome to...". Sala szaleje...

Rafał Romanowski, Gazeta Wyborcza



Kraków Hotele
Krakow Hotels
Apartamenty
Krakow Tours

 


Krakow Nocą
Lotnisko Balice
Wypożycz Samochód
Nieruchomości
Krakowska Karta Turystyczna
Kafejki Internetowe
Szkoły Wyższe
Szkoły Językowe

dodaj komentarz

"tam mozna bylo sie narodzic na nowo najlepsze kluby z najlepszymi ludzmi co tu pisac kto tam nie byl wiele stracil "

jolanda
17.11.2011
Ocena
5/5

"No to macie swoje lubu dubu"

Zbycho
09.11.2011
Ocena
3/5

"Dobre wieści .Duża szansa na reaktywowanie Kichu i pozostaałych klubów.Przewidywana szybka adaptacja i przebudowa."

Kralka
08.11.2011
Ocena
3/5

"Ten 3-piętrowy "burdel" to potężna karta imprezowa Krakowa! Tam był każdy. Niektórzy mówią, że syf, gnój ale każdego tam można było spotkać. Każda impreza musiała skończyć się w Kitschu! Trochę szkoda, że imprezowa historia z Wielopola już nie istnieje... Kochałem to miejsce mimo tego syfu - miało swój klimat. Będzie mi brakowało imprezowego kombinatu:( "

Kuba
07.11.2011
Ocena
3/5

"Ja dokładnie miałem to samo jak chciałem wejść do Kitshu, cała moja ekipa wchodziła i mi zawsze zastawiali przejście i mówili "Ty tu nie wejdziesz" oczywiście, jak zapytałem dlaczego, to odpowiadali, że "Klub nie udziela takich informacji" dobrze, że ten syf się rozwalił."

Max
07.11.2011
Ocena
3/5

"Najgorsze jest to, że któraś z łysych małp siedzących na bramce może znaleźć "robotę" w innym Krakowskim klubie. Odkąd pamiętam, były z nimi problemy. Chamscy i agresywni. Raz któryś palił fajkę i puszczał mi dym prosto w twarz. Bardzo często wpuszczali cała mają ekipę a mnie nie. Nie patyczkują się nawet z kobietami. Szkoda mi ludzi, którzy ucierpieli, ale ten burdel powinien być zamknięty już dawno temu. Syf, smród i fekalia wszędzie. "

Mirek
07.11.2011
Ocena
1/5

"nareszczcie zamkneli ten burdel pedalowaty menager zostal bezrobotny"

bylyochroniarz
06.11.2011
Ocena
3/5

"jak ktoś ma na imie Zbyszek to na pewno ma wąsy, śmierdzi potem, lekko zapatuje wiecie czym, oraz ma brod za paznokciami"

seb
06.11.2011
Ocena
3/5

"Kitsch dzisiaj ok 3w nocy zakonczyl swoj zywot. siedze teraz i sram ze strachu,ze ktos znajomy ucierpial/zginal. "

oniee
06.11.2011
Ocena
1/5

"Najwiekszy burdel w Krakowie,nadaje sie tylko do zburzenia.I tak wkrotce sie stanie."

Zbyszek
29.10.2011
Ocena
1/5

"Łubu Dubu prawilna miejscówa, zwykle nie lubię takiej starszej muzy na imprezach ale tam to co innego!! Domowa atmosfera i najdziwniejsze wygibasy :D:D W kitschu byłam tylko raz... te gimnazjalistki tańczące na rurce... "

kasieq
13.09.2011
Ocena
4/5

"jeśli macie na myslli ta tleniona blondyne z krzywa grzywka, ktora nieraz siedzi na bramce i wyzywa się ze robi cala noc za selekcjonerke na ładniejszych od niej dziewczynach to rowniez ja pozdrawiam. kitsch uwielbiam od kilku lat, natomiast proponuje wymiane tej calej kadry z bramki, na czele z pozal sie boze blondi "

LUSI
06.09.2011
Ocena
2/5

"jeśli macie na myslli ta tleniona blondyne z krzywa grzywka, ktora nieraz siedzi na bramce i wyzywa się ze robi cala noc za selekcjonerke na ładniejszych od niej dziewczynach to rowniez ja pozdrawiam. kitsch uwielbiam od kilku lat, natomiast proponuje wymiane tej calej kadry z bramki, na czele z pozal sie boze blondi "

LUSI
06.09.2011
Ocena
2/5

"jeśli macie na myslli ta tleniona blondyne z krzywa grzywka, ktora nieraz siedzi na bramce i wyzywa się ze robi cala noc za selekcjonerke na ładniejszych od niej dziewczynach to rowniez ja pozdrawiam. kitsch uwielbiam od kilku lat, natomiast proponuje wymiane tej calej kadry z bramki, na czele z pozal sie boze blondi "

LUSI
06.09.2011
Ocena
2/5

"Jestem za zamknieciem tego klubu.Totalny syf i to nie tylko w srodku ale i na ulicy."

zbyszek
30.08.2011
Ocena
3/5

"Jestem za zamknieciem tego klubu.Totalny syf i to nie tylko w srodku ale i na ulicy."

zbyszek
30.08.2011
Ocena
3/5

" Ja również pozdrawiam chamską panią selekcjonerkę, która traktuje ludzi z góry bez żadnego uzasadnienia."

tower
27.08.2011
Ocena
4/5

"beznadzieja! ale właściciele muszą zareklamować swój interes i wychwalają wspaniały styl! "


29.07.2011
Ocena
1/5

"czytając wasze ""wywody nie dziwie się, że taki syf jest po imprezach na ulicy Wielopole... bywalcy, żenada!"

XEWA
17.07.2011
Ocena
3/5

"Pozdrawiasz bramkę? Ja również pozdrawiam chamską panią selekcjonerkę, która traktuje ludzi z góry bez żadnego uzasadnienia."

kluber
29.05.2011
Ocena
1/5

"Pozdrawiasz bramkę? Ja również pozdrawiam chamską panią selekcjonerkę, która traktuje ludzi z góry bez żadnego uzasadnienia."

kluber
29.05.2011
Ocena
3/5

"Jak czytam to co piszecie to żałuję ze was nie zepchnęli ze schodów i nie połamaliście sobie karków. Byłby spokój z fałszywymi oskarżeniami. Pozdrawiam całą bramkę!"

E.
06.05.2011
Ocena
5/5

"Klub spoko ale tzw.OCHRONA dramat!!!!!Szczególnie jeden pan wiecznie palący na schodach i tylko czekający żeby komuś w połowie tych schodów powiedziec ,że nie wchodzi!!!!!!!!!!BO NIE!!!!!!!A potem kopie i spycha ze schodów!!!Duży łysy cham!!!!!!!!"

Henryk
15.03.2011
Ocena
3/5

"Klub spoko ale tzw.OCHRONA dramat!!!!!Szczególnie jeden pan wiecznie palący na schodach i tylko czekający żeby komuś w połowie tych schodów powiedziec ,że nie wchodzi!!!!!!!!!!BO NIE!!!!!!!A potem kopie i spycha ze schodów!!!Duży łysy cham!!!!!!!!"

Henryk
15.03.2011
Ocena
3/5

"watro tam iść tylko wtedy kiedy się jest solidnie naj.....m. muza do gdziny 24 nawet spoko, ale później jest bardzo slaba. ludzie zero kultury, wystrój jak sama nazwa wskazuje kiczowaty. jak ktoś ma w sobie choć troche klasy to niech tam nie idzie."

joke
04.03.2011
Ocena
2/5

"kiedyś może i gayfrindly, dziś głównie gimnazjum się tam bawi i turyści z pobliskich hoteli, a za przytulenie się z facetem można dostać"

Rasty26
05.02.2011
Ocena
2/5

"Powiem Wam tak. Ochrona jest dziwna, jak kogoś sobie upatrzy to jest masakra chociażby nikt nic złego nie robił. Przykład RINO ten napakowany burak z brudką i wąsami, znam tam pare osób i nawet chwyta jak ma zły dzień za "gardło" pracowników i sie "pya" i co i co ? poskarz sie to ci najebe .... no to to jest cała opinia, RINO ochroniaż to idiota reszta ochrony jest ok "

czołg
29.01.2011
Ocena
3/5

"Ochrona chamska. Bardzo. Co jak dla mnie skreśla lokal. Nie wiem, jak całe to barwne, wrażliwe, rozbujane towarzystwo się dogaduje z ochroniarzami, ale w sumie nie mój problem."

Aksy
06.01.2011
Ocena
1/5

"tak tak szef jest palantem mielismy okazje sie przekonac :D ale co do ochrony to nic nie moge powiedziec zlego ja am sie z nimi dogadalem mimo ze mam dready i jestem o polowe mniejszy od nich "

mnietuniema
06.09.2010
Ocena
5/5

"imprezy sa super ale ochrona jest nie fajna"

loni
21.08.2010
Ocena
2/5

"Całkokszatałt trójkąta można by ocenić na 4 gdyby nie "ochrona" której się chyba coś pomyliło...w tamtym tygodniu jakiś mały chudy gościu dostał gazem mimo że nawet do kitschu nie wszedł a dwa tygodnie gośc podobnej postury dostał lepca i niemal zrzucony ze schodów(nie wiem za co pewnie tez za nic ..)"

Marcin
15.07.2010
Ocena
3/5

"Klimat fajny, ale ochrona chamowata, straszny syf w kiblach szczególnie w kitschu, jeśli chodzi o zadymienie to nie jest źle, alkohole do bani, jak piwo to tylko butelkowe bo po tym lanym to łeb strasznie na 2 dzień boli. Muzyka dla mnie ok. "

Fafik
10.07.2010
Ocena
3/5

"ochrona pozostawia wiele do zyczenia , to prawda, ale moje zamilowanie do carycy i off-a wygrywa ;) "

natala
06.07.2010
Ocena
4/5

"Mega agresywni ochroniarze niema wieczoru żeby ktoś porządnie nie dostał, są mega agresywni do dziewczyn również. szef musi być palantem ze ich trzyma. "

lary
07.06.2010
Ocena
1/5

"Absolwenic OXfordu i Cambridge też je sobie kupili ? "

bob
30.03.2010
Ocena
3/5

"Joanka Hedemann - patrząc po jej facebooku (a jak - lansik musi być) to jest ona ucieleśnieniem szarej masy, a na dodatek płaci za studiowanie - albo brak talentu albo chce Kupic Sobie Wyksztalcenie"

eso
30.11.2009
Ocena
2/5

"tłok straszny cały vzas musisz uważać żeby Cie ktoś nie uderzył"

ktosia
30.11.2009
Ocena
3/5

"Klub nie do zniesienia na trzeźwo. Niesamowity tłok, ścisk i wszędzie kolejki. Nagłośnienie powinno być wymienione już rok temu taki jazgot ze głowa boli. Wpuszczaj zdecydowanie za dużo ludzi obawiam się ze skończy się to jakaś tragedia."

K
25.10.2009
Ocena
2/5

"koleś który stoi na bramce jest osłem.Jeśli umiesz czytać pacanie,to mam nadzieję,że to przeczytasz.6 raz wpuściłeś całą moją ekipę oprócz mnie.Rozumiem,jeśli byłbym jakiś burakiem,ale jestem stałym bywalcem większości klubów nie tylko w Małopolsce.Nigdy nie mam żadnych problemów z wjazdem,tylko Twoje "dobranoc" psuje mi powietrze.Wpuszczasz tam gości w bluzach z kapturem w wieku 16 lat.Żeby to był klub,ale to jest jakaś zwykła potańcówa...Wal się łysa małpo"

zły
04.10.2009
Ocena
1/5

"Ochrona agresywna nawet wobec kobiet... poza tym OK."

Kaja
25.09.2009
Ocena
3/5

"a gdzie można zostawić w Krakowie samochód,może na Rynku Gł"

stek
02.08.2009
Ocena
5/5

"W dodatku nie mogę spokojnie zostawić samochodu pod domem bo zaraz jest niszczony !!!! LUDZIE, ZASTANÓWCIE SIĘ CO ROBICIE !!! Nie da się mieszkać obok ! Popieram komentarz poniżej !"

plastuś!
16.05.2009
Ocena
1/5

"stek bzdur proszę państwa!!!!"

rafa
24.04.2009
Ocena
3/5

"Super dyskoteka:))"

Ismena
19.04.2009
Ocena
5/5

"Jeśli komuś się tam nie spodobało, to po co tam chodzić..trudno was zrozumieć.. moi zxnajmoni z Niemiec byli zachwyceni. Gorąco polecam, super klimaty."

Szarlotka
21.03.2009
Ocena
4/5

"super miejsce, każdy lokal wypracował sobie swój niepowtarzalny klimat, bardzo bardzo polecam dla ludzi oczekujących od imprezy czegoś więcej niż prostego beatu i swetrow na parkiecie."

m_a_y
07.02.2009
Ocena
5/5

"Jakie sąsiedztwo squatu? :| Mam na Wielopole 15, 30 sekund piechotą, codziennie wieczorem jestem obok tego przybytku, więc niech ten pajac z GW nie wypisuje jakiś bzdur, że BRUDASY zamieszkują ten rejon miasta (i taka mała poprawka-Wielopole to też Stare Miasto)."

sąsiad
07.02.2009
Ocena
2/5

"Mysle,że nie warto, mimo wszystko ...odwiedzać tego miejsca,. Przez 4 lata super się bawiłam w kitchu, ale dzis mnie ochroniarze potraktowali, jak to ujmie "niefajnie". Moi znajomi wchodzili z piwem i ich wyrzucili, okey rozumiem, ale pozniej miałam zamiar wejsc sama i mi zakazali, jakoś dziwnie sie poczułam,ochroniarze popychali mnie jak bym nie nic znaczyła, jestem dziewczyną ważącą 60 kg przy wzroście 173cm i mną rzucali o ściany, nikt nie reagował i nie zadawał pytań. Miałam wrażenie, że ochroniarze mają przyzwolenie szefostwa na traktowanie dziewczyn w ten sposób. Znam Kitch przed Jego popularnością w przewodnikach i muszę przyznać, że ochroniarze są na tyle tępi, że nie umieją zapamiętać twarzy ludzi, którzy odwiedzają kitch 3 razy w tygodniu od cztwrech lat!!!!!!!! bardzo mi przykro... chyba nalezałoby coś zmienić, dokładnie kogoś!!!!"

marta
16.01.2009
Ocena
1/5

"a co ma wspolnego tytuł akapitu "Sąsiedztwo squatu" z jego trescią?"

kulturka
15.07.2008
Ocena
3/5

"Widzicie co to ludzie nie zrobia zeby sie zareklamowac:/ jakie tysiace osób gdzie? byłam zobaczyc w weekend te tysiące i widzie ile naliczyłam? w sumie przez całe 3 noce Łubudubu miało 897 klientów z czego 104 było tylko przez 20 do godziny hahahahah niezła frekwencja"

Barbara
28.04.2008
Ocena
1/5

Kraków hotele & apartamenty | restauracje | knajpy, kluby & lokale
sklepy | rozrywka | galerie i muzea | usługi & serwisy

turystyka
| mapa | miasto | niusy | nauka
info | eventy | forum | galeria | pogoda

e-krakow.com 2004-2014 | Kraków Polska Przewodnik | wszystkie prawa zastrzeżone
Lifeboat Limited. UK Registered Company No. 5351515