Biała Gwiazda do rewanżu z Panathinaikosem przygotowuje się niemal jak na wojnę. Czego obawiają się wiślacy na sześć dni przed rewanżowym meczem eliminacji Ligi Mistrzów w Atenach - o tym Michał Białoński na łamach Gazety Wyborczej.
Nie fanatyczni kibice, nawet nie greccy piłkarze, lecz praca sędziego budzi najwięcej obaw w naszej drużynie. Analizując przebieg gry w pierwszym meczu, trudno się dziwić. Na ekranie wyraźnie widać, że gdy Tomasz Frankowski przy stanie 1:1 wychodził sam na bramkarza Panathinaikosu, nie mogło być nawet podejrzeń o spalonego. Sędzia asystent podniósł jednak chorągiewkę. Gwizdek milczał natomiast, gdy kilkakrotnie krakowianie byli ewidentnie faulowani.
Co gorsza, krakowianie mają słabszą od rywala pozycję w piłkarskiej centrali. UEFA już raz dała klubowi podstawy do oskarżeń o niesprawidliwe traktowanie. W październiku 1998 r., gdy jeden z kibiców trafił nożem w głowę piłkarza AC Parmy, Wisła została wykluczona na rok z europejskich rozgrywek. Na zły wizerunek "Białej Gwiazdy" w UEFA wpływa także brak nowoczesnego stadionu z zapleczem dla VIP-ów i dziennikarzy. Przez to w wypadku awansu do fazy grupowej wiślacy będą musieli podjemować rywali w Chorzowie.
|