Usypany w prehistorycznych czasach kopiec Wandy wciąż nie został wpisany do rejestru zabytków Krakowa! Postępowanie w tej sprawie trwa już ponad trzy lata - pisze Joanna Jałowiec na łamach Gazety Wyborczej.
Czternastometrowy kopiec Wandy na skarpie wiślanej nieopodal klasztoru w Mogile przez setki lat był najbardziej widocznym wzniesieniem w okolicy. Legenda głosi, że został usypany w dowód wdzięczności dla księżnej Wandy, która po śmierci Kraka objęła panowanie nad jego grodem. Może pochodzić nawet sprzed 1200 roku p.n.e. Przypuszcza się, że był kurhanem celtyckim, a z pewnością miejscem kultu.
O uznanie kopca za zabytek Dzielnica XVIII wnioskowała już trzy lata temu. Wbrew przypuszczeniom radnych pojawiły się problemy związane m.in. ze stanem prawnym terenu. W 2003 roku zapadła decyzja o remoncie obiektu. Zabezpieczono wtedy go przed wodą, podniesiono jego wierzchołek, położono kostkę dolomitową, a na szczyt powrócił pomnik.
Andrzej Siwek, zastępca małopolskiego konserwatora zabytków tłumaczy, że problemów jest cała masa, począwszy od przeciążenia urzędu sprawami, a skończywszy na procedurze samego wpisu. Sprawa z kopcem Wandy zbliża się do rozwiązania. W tej chwili gromadzone są brakujące dokumenty.
Miejmy nadzieję, że urzędnicy wezmą się w garść i doprowadzą tę sprawę do finału. |