Kraków Niusy

niusy home
spis wiadomości

Tesco Kraków czyli jak wkurzyć rodzinę z samego rana

Sobotę zaczęliśmy bardzo wcześnie od wizyty na giełdzie kwiatowej. Wracając do domu z dwiema dorodnymi paprotkami postanowiliśmy wstąpić na cotygodniowe zakupy do Tesco – o tej porze załatwimy wszystko szybko i bez kolejek, pomyśleliśmy. O 5.40 wjeżdżamy na parking – pusto. Co za fantastyczna odmiana! Przeważnie polowanie na miejsce zajmuje kilkanaście minut, a teraz możemy ustawić samochód nawet skosem! Idziemy do wejścia. Zastawione wózkami. Idziemy do drugiego. Zamknięte. Hmm. W końcu trzecie drzwi otwierają się szeroko i wkraczamy do świątyni handlu.

Już jesteśmy w ogródku, już witamy się z gąską... Ale przed nami kolejna przeszkoda: stoimy w holu, z którego do sklepu można dostać się tylko ruchomymi schodami. Te po lewej stronie zastawione są szlabanem z informacją, że przepraszamy ale konserwujemy i prosimy korzystać z chodników ruchomych po drugiej stronie holu. Skorzystalibysmy bardzo chętnie, tyle że chodniki po prawej jadą wyłącznie w dół. Dla młodych zwinnych chłopców jak mój Mąż to nie jest problem, ale ja na miesiąc przed terminem porodu nie czuję się na siłach aby skakać jak kozica i walczyć z oporem podłoża.

Stoimy na dole i dumamy, jak tu się dostać na górę. Przy okazji patrzymy, jak sobie radzą inni. Ludzie przeważnie wchodzą na chodnik rozpędzeni, nie patrząc pod nogi i kiedy przemieszczają się w kierunku przeciwnym do pożądanego przeżywają lekki szok, czemu najczęściej dają wyraz głośno i wyraźnie wykrzykując to co baca z dowcipu wychodzący o świcie przed chałupę.

W końcu zdecydowaliśmy się sforsować zasieki po lewej i wejść na górę po nieruchomym ruchomym chodniku. Udało się!! Od strony punktu obsługi klienta powitał nas niechętny wzrok dwóch ochroniarzy flirtujących z panią zza lady, ale nic to! Sklep jest nasz! Między półkami pląta się tylko kilku zaspanych klientów, więc energicznym krokiem przechodzimy przez halę zamiast jak zwykle przedzierać się przez tłum, zgrabnie omijamy drewniane paczki malowniczo rozrzucone na stoisku warzywnym (dostawa towaru), bierzemy z półek to co mamy na liście i kierujemy się do kasy.

Na pięćdziesiąt kas czynne są dwie, a do każdej z nich stoi kilkanaście osób. Wszyscy jacyś śnięci, pewnie wracają do domu po nocnej zmianie. Wpadłam na pomysł ożywienia apatycznego społeczeństwa.

- Czy myślisz kochanie, że gdybym urodziła w kolejce do kasy to dziecko dostałoby od Tesco jakieś bony? - pytam głośno Męża. Kolejka nerwowo zafalowała, ale nikt się nie wyrwał, żeby mnie przepuścić.

Odstawszy swoje wyszliśmy z Tesco po godzinie od zaparkowania. Tyle zazwyczaj zabierają nam zakupy w normalnej porze, w tłumie i przy zapchanym parkingu.

Po co sklep jest otwarty 24 godziny na dobę, skoro klient przed 6.00 rano tylko przeszkadza? Jeszcze żaden sklep nie zniechęcał mnie tak ostro do zrobienia w nim zakupów. Niby wolny rynek, konkurencja, bitwa o klienta, witamy w Tesco dla Ciebie, dla Rodziny – a w praktyce porannemu klientowi funduje się zasieki, utrudnienia i robi wszystko, żeby go spławić. Czy to jest prawda o handlu w Polsce?

Source: Dorota Smoleń

27.06.2005




 


Bawimy się czy nie..?
Brytyjska piosenkarka Leona Lewis, Belgijka Kate Ryan oraz nasze rodzime gwiazdy, Kasia Kowalska, Tatiana Okupnika i Natalia Kukulska, miały...


Faust Klub

reviewed on 07.01.2009
"naucz sie pisac baranie..."
napisz własną opinię


Kraków - dojazd
Kraków - komunikacja
wyszukiwarka