Polska reprezentacja w piłce nożnej ma za sobą cztery mecze wyjazdowe, wszystkie wygrała i w każdym z nich strzeliła po trzy bramki. Podczas meczu z Azerbejdżanem w Baku w pierwszoplanowych rolach wystąpili wiślacy: Frankowski, Kłos i Żurawski. A przy każdym z tych goli swój udział miał były już piłkarz krakowskiej drużyny, Szymkowiak - pisze Janusz Kozioł na łamach Gazety Krakowskiej.
Dla ekipy Pawła Janasa wiślacki zaciąg - poza strzelcami goli bardzo dobrze grali Baszczyński i Sobolewski - jest wręcz bezcenny. Gospodarze grali bardzo walecznie, z determinacją dążyli do remisu lub do strzelenia choćby jednej bramki, jednak Polacy stopowali ich bardzo skutecznie. Mecz odbywał się w bardzo gorącej atmosferze, w kibicach i trenerze Azerów gotowała się krew, jednak nasi piłkarze nie dali się wyprowadzić z równowagi. Robili swoje, może nie w wielkim stylu, ale całkiem skutecznie. Po meczu w Baku polska reprezentacja zajmuje w swojej grupie pozycję lidera i spokojnie może przygotowywac się do jesiennej rundy rozgrywek. Mam nadzieję, że przybliżą one naszą drużynę do wielkiego finału w Niemczech. |