W sobotę 14 maja Kraków zmienił nazwę na... LEMowo. A wszystko przez Kongres LEMologiczny, na który wspólnie z Wydawnictwem Literackim zaprosiła Gazeta Wyborcza na zakończenie edycji "Dzieł zebranych" Stanisława Lema – pisze Renata Radłowska.
Na Rynku odbył się Zlot Istot Pozaziemskich: dzieci przebrały się za przybyszy z innych planet. Na Plantach przy Bunkrze Sztuki małe istoty pozaziemskie i ich ziemscy rodzice malowali na trawniku kolorowy wszechświat. Potem konstruowali planety z kół od rowerów i wielkie międzygwiezdne statki z pudeł, które przez cały piątek gromadzili dla nas pracownicy hipermarketu Real. Najlepszą zabawą było budowanie rakiet, i to nie tylko dla maluchów - tatusiowie z zapałem sklejali kartony.
W Muzeum Inżynierii Miejskiej przy ul. św. Wawrzyńca 15 prezentowały się roboty Jaś, a także robot kołowy i kroczący (wykonane na AGH). Jaś to mistrz walki sumo. Roboty były tak popularne, że po godzinie dotykania, stukania i turlania przez dzieci - przestały działać.
W Obserwatorium Astronomicznym UJ na Bielanach można było oglądać plamy na słońcu, wysłuchać wykładów naukowców, którzy starali się mówić prosto i nie używać mało popularnych terminów astronomicznych.
Po południu w siedzibie Wydawnictwa Literackiego (w oficynie ukazały się "Dzieła zebrane") krytycy literaccy, badacze twórczości pisarza, naukowcy i jego rodzina rozmawiali na temat "Lem i my". Późnym wieczorem znani krakowianie czytali Lema na głosy.
|