Poszukiwacze skarbów są zmorą archeologów i pracowników muzealnych. Szukają klejnotów i złota. Ale czy ziemia kryje jeszcze takie precjoza? – zastanawia się Katarzyna Kieta na łamach Gazety Krakowskiej.
Przykład Środy Śląskiej, gdzie znaleziono wspaniałą książęcą koronę i biżuterię pokazuje, że z ziemi można wykopać prawdziwe skarby. Gdyby przestać pilnować wzgórza wawelskiego łowcy skarbów zapewne przekopaliby je wzdłuż i wszerz. Podczas prac na Wawelu archeolodzy znajdują różne monety, wisiory, spinki.
Poszukiwacze skarbów wierzą, że na Wawelu są gdzieś zakopane insygnia królewskie. Co jakiś czas zjawiają się w dyrekcji zamku z kolejnymi rewelacjami: ostatnio argumentem miały być zdjęcia satelitarne, wskazujące duże skupisko metali na Wawelu. Jednak wawelscy muzealnicy wiedzą, że atrybuty królewskiej władzy (koronę, berło i jabłko) ukradli Prusacy w 1795 r. i przetopili w Królewcu. Z tamtego rabunku ocalał tylko Szczerbiec, odzyskany w 1924 r.
Niejednokrotnie przy okazji różnych prac archeologicznych odnajdują się cenne przedmioty sprzed wielu lat. Podczas prac wykopaliskowych pod budynkiem przy ul. Kanoniczej 13 znaleziono pieniądze pochodzące z IX w. Przy Grodzkiej 7 wydobyto z ziemi przedmioty zawinięte w gazetę z 1939 r. - jakaś żydowska rodzina ukryła przed hitlerowcami lampkę hanukową i srebrną zastawę, mnóstwo różnych sztućców luzem. W latach pięćdziesiątych na Plantach u wylotu ul. Szewskiej robotnicy podczas wykopów natrafili na setki monet miedzianych i srebrnych.
Chodząc po krakowskich ulicach nawet nie zdajemy sobie sprawy, co może kryć się pod naszymi nogami. Nie oznacza to jednak, że teraz gromadnie powinniśmy uzbroić się w łopaty i nocami przekopywać miasto. |