Zimą zeszłego roku w okolicach kościoła na Skałce, bulwarów nadwiślańskich oraz mostu Grunwaldzkiego pojawił się wielki, biały balon rodem z powieści Juliusza Verne. Ten balon nie wybiera się jednak w daleką podróż - ku utrapieniu niektórych, zostaje na miejscu. Zdziwieni mieszkańcy z ostrożnością obchodzili intruza, który długo starał się wpisać w panoramę miasta, w nocy świecąc jasnym światłem, a za dnia po prostu...stojąc. Tu i ówdzie słyszało się głosy niezadowolenia, ale nie łączyły się one ze sobą. Do czasu!
Z inicjatywy amerykańskich mieszkańców Krakowa powstała grupa "Cracovians unite against the balloon", która głośno wyraża swoją opinię na temat szpetnego, wg nich, balonu, który psuje widok na kościół na Skałce i przyciąga większą uwagę turystów niż Wawel.
Latem balon zaczął wzlatywać pod niebo, ukazując znajdującym się w nim turystom i krakowianom panoramę miasta. Za 35 zł, ze 150 metrów wysokości można dostrzec z niego nawet Tatry. Pomysłodawcy umieszczenia balonu w strategicznym punkcie miasta chcieli najwyraźniej stworzyć atrakcję turystyczną, podobną do brytyjskiego London`s Eye.
Za kilka miesięcy `balon niezgody` trafić ma na przeciwną stronę Wisły i spocząć przy (równie uroczym) hotelu Forum. Grupa protestujących już szykuje się do interwencji. Co z tego wyniknie? Jak zwykle, wszystko w rękach urzędników... |